Dziennik.html
24.04.2026
Wybrałyśmy się z mamą do mrówki mróweczki, bo piękna pogoda wprawiła nas w świetny nastrój a potrzebne były nowe doniczki do naszych domowych roślinek. Mieszkanki doniczek nieustannie rosną i musimy je regularnie przesadzać i rozsadzać. Są one pod tym względem jak kraby pustelniki, wyrastają ze starych domków i poszukują większych. Co prawda to właściciel jest zobowiązany znaleźć roślince nowy, ceramiczny "domek", ale te dwie idee są w mojej głowie bardzo do siebie podobne.
W naszej okolicznej mrówce znajdziemy trochę tandety... Ale takiej w zasadzie nieszkodliwej
Roślinki tylko przeglądałyśmy bo na razie mamy ich dosyć :-)
23.04.2026
Czasem pogoda jest tak piękna, że człowiek nawet wracając ze zmęczeniem z uczelni postanawia wybrać się na spacer w zieleń... Tym razem była to podróż niedługa, bo mój żołądek domagał się już obiadu, ale kilka ciekawych widoków udało się uchwycić... Dolina Warty pozostaje moim ulubionym rejonem na przechadzki i podziwianie przemijających pór roku. Kiedyś wygrzebię zdjęcia ze stycznia, kiedy z prądem rzeki unosiły się piękne kawały lodu, i również je pokaże. Na poniższych zdjęciach woda jednak nie płynie, bo zbiornik odwiedzony przeze mnie to starorzecze tejże rzeki.
Dorodna koleżanka :-)
Pszczoły mają co zapylać...
A tutaj fragment halo wokół słońca (w pierwszej chwili myślałam, że to łuk okołozenitalny - ale przecież jest wygięty w zupełnie inną stronę... :P
22.04.2026
W ostatni weekend obchodziliśmy rodziną urodziny w restauracji w pobliskim miasteczku. Pomiędzy dostawami jedzenia na stół (swoją drogą wyśmienitego) udało mi się kilka razy wymknąć z lokalu, w celu sfotografowania wszelkich widoków, które przyciągnęłyby moją uwagę.
Uwielbiam tego typu miejsca - zapomniane przez postęp zaułki małych miasteczek na uboczu. Można się w nich poczuć tak, jak zapewne czuli się na codzień ludzie wczesnych lat dwutysięcznych - przynajmniej tak przypuszczam, bo mnie znaczna część tego okresu ominęła, a całą resztę przeżyłam raczej niezbyt świadomie. Dobrze, że chociaż pozostały resztki czegoś, co może wywoływać podobne uczucia. Wystarczy zapuścić się w jedną z odpychających bocznych uliczek i o, prosze... Czekają na nas takie cuda.
18.04.2026
Ostatnio zakwitły drzewa owocowe. Nawet przemierzając miasto w drodze na uczelnię zdarza mi się poczuć ich słodki zapach. Szkoda, że za kilkanaście dni wszystkie białe płatki opadną i odsłonią jednostajną zieleń. Staram się chłonąć widoki kwitnących drzew póki jest na to czas :-)
Nieopodal mojego domu rośnie rządek czereśni. Każdego roku kwitną równie pięknie - tak również było dekadę temu, kiedy wraz z bratem lubiliśmy wspinać się na nie od czasu do czasu. Jedna z pierwszych tego typu przygód zakończyła się dosyć spektakularnie, mianowicie brat, wtedy około 6 letni, wdrapał się odrobinę wyżej niż zwykle i później bał się zejść. Zakończyło się interwencją taty, który pod moją namową porzucił swoje sobotnie zajęcia aby własnoręcznie ściągnąć z drzewa tego delikwenta.
To zdjęcia z miejsca tego pamiętnego zdarzenia. Czereśnia nadal stoi i ma się całkiem dobrze - za to egzemplarz rosnący obok przewrócił się zeszłego lata podczas jednej z czerwcowych burz. Oby moja ulubiona rosła jak najdłużej.